Jak wychować szczęśliwe dzieci

18.02.2010

Jak każdy chyba rodzic, Beata chce, by jej dzieciom niczego nie brakowało. Zrobiła wszystko, co w jej mocy, aby jej dzieci, Iza, Czarek i Magda, byli zdrowi i dołożyła wszelkich starań, aby wypełnić im dni stymulującymi rozwój zajęciami. Dała dzieciom także mnóstwo bezwarunkowej miłości. Jednak, podobnie jak wielu innych rodziców, nadal nęka ją pytanie za sto punktów: Czy moje dzieci są szczęśliwe? „Pytanie to zadają sobie wszyscy znani mi rodzice,” zdradza Beata.

Niespodzianką dla wielu rodziców może okazać się odkrycie, co tak naprawdę uszczęśliwia ich pociechy. Eksperci specjalizujący się w badaniu rozwoju dzieci twierdzą, że szczęścia nie można dziecku podarować, tak jak daje się pięknie opakowany prezent. Wręcz przeciwnie, zdaniem Edwarda Hallowella, psychiatry i autora ksiązki zatytułowanej „Szczęśliwe dzieci – szczęśliwi dorośli”, dzieci, które obsypywano prezentami i chroniono przed doświadczaniem negatywnych emocji wyrastają na znudzonych, cynicznych i pozbawionych radości życia nastolatków. „Szczęście nie jest uwarunkowane przez otoczenie, zależy bowiem od uwarunkowań wewnętrznych,” twierdzi Hallowell, który rolę rodzica widzi we wsparciu dziecka w wytworzeniu wewnętrznych narzędzi radzenia sobie z rzeczywistością.

Pocieszające jest, że nie musisz być ekspertem z zakresu psychologii dziecięcej, aby przekazać swemu dziecku wewnętrzną siłę i mądrość niezbędne w zmaganiach z przeciwnościami losu. Przy odrobinie cierpliwości i elastyczności, każdy rodzic bowiem może pomóc swemu dziecku zbudować fundament szczęśliwego życia.

Naucz się rozpoznawać sygnały, które daje ci dziecko W miarę dorastania od noworodka do sprawniej porozumiewającego się z otoczeniem półrocznego brzdąca, twoje dziecko opanuje do perfekcji komunikowanie ci swoich uczuć. Kiedy cię widzi, jego twarz rozjaśnia uśmiech, od którego tobie robi się ciepło na sercu; a gdy ktoś zabierze mu ulubioną zabawkę, wyje w niebogłosy. Zauważyłaś też zapewne, że zanim podasz dziecku smoczek, by je uspokoić, jego emocje zmienią się już ze sto razy.

Według Lise Eliott, neurologa dziecięcego i autorki książki zatytułowanej „Co tam się dzieje? Jak rozwija się mózg i umysł w pierwszych pięciu latach życia.”, emocje dzieci zmieniają się tak szybko, ponieważ ich kora mózgowa, odpowiedzialna za reakcje bezwarunkowe, nie jest jeszcze w pełni aktywna. W miarę, jak kora mózgowa rozwija się, zwiększa się także zdolność dzieci do kontrolowania własnych nastrojów i zachowań.

Jeśli masz wrażenie, że twoje dziecko więcej płacze niż się śmieje, to dlatego, że dzieci wykształcają zdolność odczuwania niepokoju wcześniej niż potrafią odczuwać szczęście. Płacz i zrozpaczony wyraz twarzy nie pojawiają się bez powodu, wyjaśnia Eliot. To sygnał SOS, wołanie o pomoc, które motywuje opiekuna do zajęcia się problemem.

Skąd jednak wiadomo, z jakiego konkretnie powodu twoje dziecko akurat płacze, czy coś je boli, czy jest głodne, a może po prostu nudzi się? „Uważna matka potrafi rozróżnić poszczególne wyrazy twarzy i rodzaje płaczu,” twierdzi Paul C. Holinger, profesor psychiatrii w centrum medycznym Rush-Presbyterian-St. Luke’s Medical Center w Chicago. Jak? „Ułożenie brwi, ust, zróżnicowane dźwięki tworzą system sygnałów wysyłanych do nas przez dzieci.”

Przykładowo, dziecko, które odczuwa fizyczne dolegliwości, płacze wykrzywiając kąciki ust ku dołowi, a jego brwi układają się w wysoki łuk. Złość sprawia, że twarz dziecka czerwienieje, brwi są ściągnięte, a szczęki zaciśnięte. Z jego gardła wydobywa się raczej wściekły ryk niż żałosny płacz. Większość rodziców potrafi zorientować się, czy ich maluch to nieśmiały wrażliwiec, czy beztroski brzdąc. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że złość bywa często wyrazem nasilającego się niepokoju, podkreśla Holinger. „Gdy dziecko usłyszy hałas lub porazi je jasne światło, zareaguje ono płaczem,” tłumaczy naukowiec. „Jeśli jednak hałas lub natężenie światła będzie stale wzrastać, niepokój dziecka zamieni się w złość.”

Carrie Masia-Warner, psycholog dziecięcy i dyrektor instytutu badającego dysfunkcje związane z niepokojem i zmianami nastroju w nowojorskiej Akademii Medycznej, przestrzega nas przed dopatrywaniem się ukrytych znaczeń w nastrojach naszych pociech. „Nie sądzę, że niemowlaki można określić jako szczęśliwe bądź nieszczęśliwe,” twierdzi. „Potrafią być raczej zadowolone lub niezadowolone zależnie od tego, co w danym momencie dzieje się w ich bezpośrednim otoczeniu.”

Mimo, że w najwcześniejszym okresie życia niemowlaki wyglądające na szczęśliwe, nie odczuwają świadomie szczęścia, z drugiej strony, jeśli płaczą także nie odczuwają tego jako nieszczęścia. Eliot wyjaśnia, że ośrodki mózgowe odpowiedzialne za odczuwanie emocji zaczynają się wykształcać dopiero w ok. szóstym lub ósmym miesiącu życia dziecka, kiedy to emocje stają się wyraźnie widoczne w jego mimice.

Twoje maleństwo ma prawdopodobnie własny system znaków służących wyrażaniu niezadowolenia. Niektóre dzieci w takich sytuacjach płaczą, inne „przyklejają” się do rodziców. Gdy poznasz już lepiej temperament swojego dziecka, nabierzesz też wprawy w odczytywaniu dawanych przez nie znaków, dzięki czemu będziesz wiedziała, co jest nie tak w jego świecie. Jeśli jesteś zainteresowana zgłębieniem tematu różnych temperamentów dziecięcych, zajrzyj do naszego artykułu p.t. „Czy dzieci rodzą się szczęśliwe?”

Znajdź czas na zabawę

Mimo, że dzięki kolorowej karuzeli zawieszonej nad łóżeczkiem lub pierwszej w życiu łyżeczce pysznego tartego jabłka twoje dziecko uśmiecha się, do prawdziwego szczęścia potrzeba mu znacznie mniej: wystarczysz ty! To, według Hallowell, klucz do wychowania szczęśliwego dziecka. „Nawiąż bliski kontakt z dzieckiem, baw się z nim,” radzi. „Gdy ty dobrze się bawisz w towarzystwie swego maleństwa, ono także odczuwa przyjemność. Jeśli uda ci się utrzymać bliski kontakt z dzieckiem, masz gwarancję, że jego dzieciństwo będzie szczęśliwe.”

Zabawa daje radość, ale pozwala także nabyć umiejętności, które pozwolą twojemu dziecku stać się szczęśliwym dorosłym. W miarę dorastania swobodna zabawa ułatwi maluchowi odkrycie własnych pasji – może polubi budować miasta z klocków, przygotowywać mikstury z dostępnych w kuchni produktów, malować akwarele – dzięki czemu wybierze zawód dający mu radość i satysfakcję, i będący dobrą zabawą, a nie tylko ciężką pracą. Zabawa, to nie lekcje muzyki, treningi sportowe czy inne „wartościowe” zorganizowane zajęcia dodatkowe. Podczas prawdziwej zabawy dzieci swobodnie wymyślają, tworzą i marzą.

Wspieraj dziecko w rozwijaniu jego talentów

W recepcie Hallowella na szczęśliwe życie występuje zaskakujący element: twierdzi on, że ludzie szczęśliwi, to często ci, którzy opanowali do perfekcji jakąś umiejętność. Gdy twojemu dziecku uda się wreszcie włożyć łyżeczkę do buzi lub zrobić kilka pierwszych chwiejnych kroków, uczy się ono na swych błędach, ćwiczy samodyscyplinę i wytrwałość, doświadcza także radości płynącej z sukcesów, które zawdzięcza wyłącznie własnej pracy. Zbiera także pochwały za swoje dokonania i wysiłek w nie włożony. I, co najważniejsze, odkrywa, że ma kontrolę nad własnym życiem: jeśli dołoży starań, aby coś osiągnąć, prędzej czy później, uda mu się to. Badania wykazały, że poczucie panowania nad rzeczywistością płynące z opanowania konkretnych umiejętności jest ważnym czynnikiem determinującym poczucie szczęścia w życiu dorosłym.

Hallowell ostrzega, że dzieci, podobnie jak dorośli, powinny mieć możliwość pogłębiania własnych, a nie narzuconych im przez innych, zainteresowań, w przeciwnym razie bowiem, nie będą odczuwały radości z odnoszonych sukcesów. Patrycja wie, że największą pasją jej trzyletniego synka Artura jest budowanie. „Uwielbia konstruować różne rzeczy i pomagać swojemu tacie przy rozmaitych zadaniach. Dzięki temu zyskuje poczucie własnej wartości. Staramy się pomóc mu rozwijać jego naturalny talent, gdyż widzimy, ile radości z tego czerpie.”

W zdrowym ciele zdrowy duch

Odpowiednia ilość su, ćwiczenia fizyczne i zdrowa dieta są podstawą dobrego samopoczucia każdego człowieka, zwłaszcza małego. Dzieci, które mają wystarczająco dużo przestrzeni, aby spożytkować swą energię czy to kopiąc nogami w powietrzu, czy goniąc na czworakach ulubioną piłkę lub bujając się bez końca na huśtawce w parku, są zazwyczaj pogodniejsze. Zwróć też uwagę, czy twoje dziecko nie potrzebuje stałego planu dnia – podczas, gdy część maluchów jest dość elastyczna w tym względzie, większość czuje się i rozwija lepiej gdy mają ustalony harmonogram.

Warto też zaobserwować, czy nie ma związku pomiędzy nastrojem twojej pociechy a konkretnymi pokarmami: niektórzy rodzice zauważają, że cukier dostarcza ich dzieciom dodatkowej energii, ale może też powodować rozdrażnienie. Wpływ na zachowanie i nastrój dziecka mogą mieć również alergie pokarmowe i nadwrażliwość na niektóre składniki. Jeśli karmisz piersią - sprawdź, czy nie ma korelacji pomiędzy tym, co jesz, a tym, jak zachowuje się twoje dziecko. W razie jakichkolwiek podejrzeń, że mleko lub inne pożywienie wywołuje u twojego dziecka gorsze samopoczucie, skonsultuj się z pediatrą.

Pozwól by twoje dziecko samodzielnie zmagało się z problemami

W pierwszych sześciu miesiącach życia dziecka rodzice powinni zaspokajać wszystkie jego potrzeby. „Nie da się rozpieścić niemowlaka,” twierdzi Masia-Warmer. Lecz jeśli po tym czasie jesteś na każde jego skinienie, to odbierasz dziecku okazję, aby się czegoś nauczyło. Masia –Warmer zapewnia, że warto pozwolić dziecku trochę popłakać, jeśli przez większość czasu zapewniamy mu mnóstwo uwagi i ciepła.

Przecież chcę wychować szczęśliwe dziecko, powiecie! Czyż nie powinnam stanąć na głowie, aby uchronić je przed problemami? Ten błąd, zauważa Masia-Warmer, popełnia większość kochających rodziców, którzy mają jak najlepsze intencje. „Rodzice starają się usunąć spod nóg dzieci wszelkie przeszkody, tak aby mogły one być zawsze szczęśliwe. To nierealistyczne podejście. Nie wkraczaj zawsze z pomocą,” radzi Masia-Warmer. „Dzieci muszą nauczyć się, jak radzić sobie z pewną dozą niepokoju i niezadowolenia. Niech trochę powalczą, pogłówkują, pomoże im to lepiej radzić sobie ze stresem.”

W pierwszym roku życia dziecko uczy się tak wielu nowych rzeczy: siedzieć, raczkować, chwytać przedmioty, chodzić i mówić. Każde nowe osiągnięcie daje mu pewność siebie i satysfakcję z odniesionego sukcesu. Nie biegnij więc, aby podnieść grzechotkę, którą twoje maleństwo przed chwilą upuściło lub podać mu misia, którego próbuje dosięgnąć. Daj mu czas i zachęć do podjęcia samodzielnych prób osiągnięcia celu.

Hallowell potwierdza, że dzieci, które mają szansę stawić czoło różnym doświadczeniom, także tym frustrującym i trudnym, łatwiej wypracowują sobie rezerwy siły wewnętrznej gwarantującej szczęśliwe życie. Zarówno siedmiomiesięczny maluch uczący się raczkować, jak i siedmiolatek zmagający się z odejmowaniem, nabiera umiejętności radzenia sobie z trudnościami, podejmując kolejne udane próby.

Pozwól dziecku na złość i smutek

Gdy twoje dziecko podrośnie, możesz zachęcić je do nazywania własnych uczuć i werbalizowania ich. Nawet zanim nauczy się mówić, spróbuj pokazać dziecku twarze wyrażające różne emocje i zapytać, która z osób na obrazku czuje się tak samo, jak ono. Młodsze dzieci szybko zrozumieją znaczenie słów określających silne emocje, takich jak „szczęśliwy” czy „wściekły”. Zyskując umiejętność opisania uczuć słowami, dzieci nabierają dużo większej wprawy w rozpoznawaniu i kontrolowaniu swoich emocji.

Masia-Warmer ostrzega jednak, aby nie reagować przesadnie na negatywne uczucia dzieci: „To normalne, że w pewnych sytuacjach dzieci są przewrażliwione, czasami nie chcą „odkleić” się od mamy albo czymś się stresują. Nie oznacza to jednak, że są nieszczęśliwe.”

Wraz z dorastaniem dziecka wskazówka ta nabiera coraz większej wagi. Gdy nasz malec stoi nadąsany w kącie podczas przyjęcia urodzinowego, reagujemy odruchowo, zachęcając go, aby dołączył do bawiących się dzieci. Należy jednak pozwolić mu także na niezadowolenie. Hallowell martwi „tendencja niektórych rodziców do zamartwiania się, gdy tylko ich dziecko zostanie w jakiś sposób wykluczone, na przykład, nie zostanie zaproszone na urodziny lub gdy płacze, bo nie dostało tego, na co miało ochotę.”

Dzieci powinny wiedzieć, że czasami mają prawo czuć się nieszczęśliwe – takie jest życie. Jeśli staramy się zapobiec niezadowoleniu dziecka za wszelką cenę, dajemy mu sygnał, że odczuwanie smutku jest nie w porządku. Musimy pokazać naszym pociechom, że mają prawo doświadczać różnych uczuć, także smutku.

Bądź wzorem Według Dory Wang, profesor psychiatrii Akademii Medycznej w New Mexico i matki trzyletniej Zoe, badania wskazują, że można przekazać dzieciom swój temperament – niekoniecznie w postaci genów – także przez własne zachowanie i podejście do wychowania potomstwa.

Dzieci rozpoznają nastroje rodziców, co bywa ich błogosławieństwem, ale i przekleństwem. Już niemowlaki naśladują styl emocjonalny swoich rodziców, a to z kolei prowadzi do powstania w ich mózgu określonych połączeń nerwowych. Innymi słowy, odpowiadając uśmiechem na twój uśmiech, dziecko programuje swój mózg na pogodę ducha. Analogicznie, jeśli twoje dziecko cierpi na kolki i płacze całymi godzinami, postaraj się zachować spokój, gdyż maluchom udziela się stres ich opiekuna.

Przy opiekowaniu się noworodkiem, uczucia przygnębienia lub przemęczenia są naturalne, jeśli jednak czujesz nieustające napięcie lub depresję, powinnaś poszukać pomocy. „Rodzice, których nęka depresja, często mają trudności z utrzymaniem dyscypliny i porządku, nie są konsekwentni w nagradzaniu i nie bawią się z dziećmi, co sprzyja powstaniu u ich pociech problemów emocjonalnych,” ostrzega Masia-Warmer.

Naucz dziecko czerpać satysfakcję z bycia pożytecznym

Gdy twoje dziecko staje się coraz bardziej dojrzałe, możesz zacząć je uczyć, nawet na najmniejszych przykładach z życia codziennego, jak wielką satysfakcję daje pomaganie innym. Badania dowodzą, że ludzie, którzy mają cel w życiu, rzadziej ulegają przygnębieniu. Dominika twierdzi, że działania charytatywne i pomaganie innym stanowią ważną część życia jej rodziny. Nawet bardzo małe dzieci mogą skorzystać z takiego przykładu. Gdy jej pięcioletnia córka Tosia dowiedziała się o powodzi w sąsiednim mieście, razem z innymi dziećmi z przedszkola zebrała przybory szkolne i plecaki dla dzieci, które straciły wszystko w wyniku klęski.

Nawet dziesięciomiesięczny maluch może nauczyć się odczuwać radość z dawania. Gdy poczęstujesz dziecko bananem, pozwól, by i ono nakarmiło ciebie kawałkiem owocu. Okaż mu, jak bardzo uszczęśliwił cię ten hojny gest. Gdy rozczesujesz dziecku włosy, daj mu szansę odwzajemnić ci się tym samym. Takie chwile uwrażliwiają maluchy na radość płynącą z dzielenia się i opiekowania innymi. Nawet małe dziecko może pomagać w prostych pracach domowych, takich jak odkładanie ubrań do kosza z brudną bielizną lub nakrywanie stołu i poczuć, że ma swój wkład w życie rodziny.

Twój komentarz

Na stronie aktywnemamy.pl możesz dzielić się informacjami i opiniami z innymi użytkownikami tej strony. Przekazane informacje będą widoczne dla innych w momencie ich publikacji lub ewentualnie w późniejszej formie zapisu. Właściciel strony ani profesjonalni monitorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za prywatne informacje, które udostępniasz na stronie.

Komentarze

ModnyBrzuszek
24.11.2010 18:57
Szczerze mówiąc to nie wiedziałam,że masowanie dzieci daje im większe poczucie zaufania i większą pogodę ducha. Teraz już wiem jak postępować z drugim dzieckiem,aby było bardziej uśmiechnięte na co dzień:) Pozdrawiam www.ModnyBrzuszek.pl
edskids
04.09.2010 22:50
Masaż Shantala sprzyja nawiązaniu bezpośrednich fizycznych oraz emocjonalnych więzi z dzieckiem. Uspokaja maluszka, rozluźnia, zmniejszając niepokój a ponieważ bazuje na dotyku jest dla niego czymś naturalnym oraz niezwykle przyjemnym. Wspomaga rozwój psychomotoryczny. Masowane dzieci lepiej poznają swoje ciało a co za tym idzie akceptacją je, są ufniejsze i bardziej pogodne. Zainteresowanych zapraszamy na kurs 22.09.10 w EDS kids

Najnowsze artykuły